24.12.2011 - Sobota - Wigilia.. nareszcie nadeszły upragnione świeta, a co za tym idzie kilka dni wolnych, które spędzimy z rodzinom poza Warszawą :) Z samego rana zapakowaliśmy walizy do auta i ruszyliśmy w długą drogę do Wrocławia. Po kilku godzinach, przerwie u dziadków, zabawie z Żabką i Pysią, nareszcie dotarlismy na miejsce. Suzi była juz troszkę zmęczona, ale na widok Delci błyskawicznie odzyskała siły i postanowiła rozpocząć zabawę w wylizywanie starszej siostry, która z wielka cierpliwością pozwalała na wszystkie zabiegi wykonywane przez naszą małą papillonkę :)
Punkt 16:00 przybyli dziadkowie wraz z wujkami na kolację wigilijną, Suzi świetnie zniosła zamieszanie, spokojnie przywitała się z każdym członkiem rodzinki, a następnie padła zmęczona na kanapie..
sobota, 24 grudnia 2011
niedziela, 27 listopada 2011
27 listopada 2011
Czas leci błyskawicznie, Suzunia jest u nas już ponad miesiąc, rośnie jak na drożdżach, łobuzuje i uczy się nowych rzeczy. Dzisiaj miałyśmy pierwszy grupowy trening obedience :) no właśnie bo, zapisałyśmy się do klubu dogline.pl gdzie poszerzamy swoje umiejętności pod okiem Agnieszki :)
Suzunia była dzisiaj najmłodszym uczestnikiem bo 3,5 miesięcznym ale równie pojętnym co jej strasi koledzy. Mała od samego początku upatrzyła sobie Dropsika, którego w wolnym czasie od zajęć bardzo mocno zaczepiała, a on cierpliwie znosił te szczenięce wybryki.
Podsumowując, Suzi na dzisiejszych zajęciach zabłysneła aportem :D ładnie ćwiczyła dostawianie się do nogi oraz chodzenie przy nodze. Myślę, że jak na takiego malucha pokazała się dzisiaj z bardzo dobrej strony, poniżej zdjęcia.
poniedziałek, 14 listopada 2011
sobota, 12 listopada 2011
12 listopada 2011
Hmmmm, bardzo zazdrościmy wszystkim własnych ogródków..
Dzionek rozpoczął się od szybkiej toalety, a że było bardzo zimno uwinęłyśmy
się błyskawicznie. Mała została w domku, a ja powędrowałam z Deltą na
prawdziwy, dłuższy spacer.
piątek, 11 listopada 2011
11 listopada 2011
Długi weekend, nareszcie kilka dni odpoczynku J Postanowiliśmy
zapakować naszą całą trójkę i wyruszyć do Wrocławia. Planowany wyjazd był na
godzinę 7, gdyż Suzka zwykle budzi nas około 6, a tu psikus i Suzi postanowiła
wreszcie dać nam się wyspać i wstała o 7:30. Droga przeszła nam super, z jednym
przystankiem w Wieruszowie u Dziadków. Kolejne spotkanie z Zabką przebiegło
rewelacyjne, mała nie chciała wchodzić do domu, skakała, biegała, a Żaba jak
przystało na starszą koleżankę cierpliwie znosiła szczenięce zaczepki. Ufff,
szczeniol zaczyna się otwierać na swoich pobratymców. Po chwili zabawy i
odpoczynku ruszyliśmy dalej, a po lekko ponad godzince byliśmy na miejscu.
Wziełam małą na ręce i spokojnie weszłam na ogród, z domu wybiegła uradowana
Delcia, jeszcze nie zdążyła do nas dobiec, a Suzi podniosła przeraźliwy krzyk
„nie zbliżaj się olbrzymie”. I się zaczęło, od początku zaczeliśmy pokazywać
małej, że nie ma się czego bać, że to ta sama Delta co trzy tygodnie temu, no
może z większą ilością futra :) Starsza siedziała grzecznie na smyczy, a mała
spokojnie wlazła na trawkę, poweszyła, załatwiła toaletę i była gotowa do
zabawy. W momencie kiedy czuła się już pewniej, puściliśmy Deltę, która po tym
krzyku nawet nie myślała, żeby się zbliżać do Suzi, dała małej czas żeby to ona
wybrała odpowiedni moment. I faktycznie po 15 minutach Suzia zaczęła zaczepiać
starszą koleżankę. Wieczorem Delta była super kumpelką J
sobota, 5 listopada 2011
5 listopada 2011
Sobota, na dzisiaj byłyśmy umówione na pierwsze spotkanie z Panią Agnieszką, która miała nam pomóc przełamać zbytnią ostrożność Suzuni do przedstawicieli swojego gatunku :)
Godzina 11:00 dzwonek do drzwi, jest, przyszła, taka nowa i z dużym plecakiem.. Suzi, jak to Suzi przywitała ją radośnie merdając ogonkiem, nawet nie spodziewała się co ją czekało :) Pani Agnieszka z dużego plecaka wyciągnęła masę zabawek, szarpaki, piłeczki, gumowe frisbee, konga i wiele, wiele innych ciekawych rzeczy. Suzunia z początku była w wielkim szoku widząc taką masę ciekawych, pachnących innymi pieskami rzeczy, ale po chwili stwierdzając że już ten psi zapaszek nie przeszkadza zajęła się tarmoszeniem sprzętu szkoleniowego. Później poszłyśmy na spacer, gdzie miałysmy trening koncentracji na przewodniku.
Po pierwszej lekcji wspólnie z Panią Agnieszką stwierdziłyśmy, że mała jest zakręcona i na punkcie zabawek i jedzonka, a to ponoć dobrze wróżyło nam szkoleniowo.. Zobaczymy, zobaczymy :)
piątek, 28 października 2011
28 października 2011
Kolejne dni przebiegały bardzo miło i spokojnie, Suzi z dnia na dzień poznawała nowe rzeczy, łobuzowała jak to każdy młody psiak i przyuczała się do spokojnego zostawania w domu :) Pierwsze dni kiedy mała była zostawiana sam na sam na całe dwie do trzech godzin była nagrywana kamerą, co pozwoliło nam obserwować postępy. Z dnia na dzień okres buntu i osamotnienia skracał się, najpierw walczyła z kennelem około 15 minut, później 13 min, 10 min i mniej..
Subskrybuj:
Posty (Atom)