poniedziałek, 17 września 2012

17 września 2012



Poniedziałek, na godzinę 18:30 zaplanowałyśmy z Agnieszką kolejny trening posłuszeństwa dla Suzi, tym razem wybrałyśmy całkowicie nowe dla niej miejsce, aby popracować również w innych niż zwykle rozproszeniach, a tych było naprawdę sporo. Duża ilość psiaków, jeżdżące samochody, masa przechodzących ludzi, starszych i młodszych, głośniejszych, bardziej ekspresyjnych jak i tych spokojniejszych. Tak więc Susełek miał trudne zadanie i muszę się pochwalić, że zdała je na 5 :) Całość dzisiejszego treningu była o niebo lepsza niż tego z soboty.Suu bardzo fajnie chodziła przy nodze, bez problemu mijając psich przyjaciół, regulaminowe zostawanie nie sprawiało jej żadnych problemów, podobnie z aportem i formalnym przywołaniem do nogi. Mała była bardzo fajnie skupiona i z radością wykonywała kolejne zadania. Co nie ukrywam ale napawa nadzieją i coraz bardziej uświadamia, że faktycznie robimy postępy i nasza praca, codzienne ćwiczenia nie idą na marne.

niedziela, 16 września 2012

15 września 2012



Kolejny trening za nami, oj było ciężko, mała nie mogła sie skoncentrować wszystko było fajniejsze, pieski, patyczki, motylki i inne tego typu rozrywki. Długo walczyłyśmy, powtarzając skupienie na przewodniku, aż w końcu załapało i mogłyśmy zacząć pracę. Chodzenie przy nodze bez rewelacji, ale za to fajnie nam idzie wysyłanie do kwadratu, aport oraz wyszukiwanie patyczka z własnym zapachem, co było dla Suzi całkowicie nowym ćwiczeniem, a i tak poszło w miarę gładko. Na koniec treningu, relaks z frisbee. Suu była przeszczęśliwa, bo to jedna z jej ulubionych rozrywek oczywiście zaraz po obi :) Do domu wróciłyśmy mega zmęczona, zarówno ona jak i ja, reszte dnia odziwo sunia przespała. 

poniedziałek, 3 września 2012

1-2 września 2012

Pierwszy wrześniowy weekend spędziliśmy nad jeziorem w Borównie obok Bydgoszczy, pojechaliśmy całą naszą trójką na zawody thriatlonowe, gdzie Staszek zrobił całość IRONMAN-a (3,9 km pływanie, 180 km rower, 42 km bieg), a my z Suzi miałyśmy czas na mega socjalizację.. Co prawda nie było aż tak różowo jak mogło by się wydawać „weekend nad jeziorem”,  na miejsce dojechalismy w sobote późnym popołudniem, odmeldowaliśmy się w biurze zawodów, podczas gdy pańcio przygotowywał swój rower do staru my z Susłem bawiłyśmy się frisbee, robiąc tym samym mini widowisko dla wszystkich przechodzących dzieci i ich rodziców J a było na co popatrzeć, Suzi jest bardzo skoczna i w sposób iście teatralny potrafi wyłapywać dyski z powietrza.. Niestety nie wszystko było tak fajne jak nasz mini trening frisbee J Miny nam troche zrzedły gdy dojechalismy do motelu, w którym mieliśmy mieć nocleg, hmmm nie ma co za duzo pisać, ale nawet Suzi nie mogła tam spokojnie zasnąć..Dzień zawodów rozpoczeliśmy juz o 5 rano, gdyż o 7 chłopcy startowali, tak więc szybka toaleta i wyjazd. Małej bardzo podobała się plaża, ganiała jak oszalała, a no i kopać mozna było bez żadnego oporu, a że Suseł jest z rodziny ryjówek to sprawiłao jej to ogromna frajdę J Reszte dnia spędziłysmy na ćwiczeniu koncentracji, socjalizacji z różnego rodzaju dzwiękami i sprzętami, a także na spokojnym wyczekiwaniu. W okolicach 18.00 Suu była już padnięta, a przed nami jeszcze kilka godzin pobytu na miejscu, socjalizacja w restauracji i powrót do domu. Na miejsce dotarliśmy około 2 w nocy, także dzisiejszy dzień całe szczęście Suzunia spędziła na regenerowaniu sił i spokojnych zabawach :)
Poniżej kilka zdjęć z wyjazdu:

czwartek, 31 maja 2012

31 maja 2012

Wspólny spacero-trening w Parku Moczydło z Agnieszką, Julką i Hirkiem, wtedy Suzunia załapała bakcyla frisbee :)




piątek, 4 maja 2012